Dark gray wall cafe interior with a concrete floor, and wooden tables with chairs. Green sofas and arched windows. 3d rendering mock up
Makroekonomia w kuchni
Sierpień 22, 2018
Household budget - money for food
Food cost – finansowy aspekt działania restauracji.
Sierpień 22, 2018

Krótka historia zawrotnej kariery dodatku skrobiowego

Inscription gluten free with groats, brown rice, amaranth and quinoa seeds on rustic board, concept of healthy food and nutrition

Francuzi mają powiedzenie “Avoir les yeux plus gros que le ventre” czyli „Mieć oczy większe niż brzuch” dotyczy ono sytuacji, kiedy ktoś nie jest w stanie zjeść wszystkiego co zamówił lub sobie nałożył. Oczywiście powiedzenie to wiąże się ze znaną już chyba wszystkim szefom kuchni prawdą, że je się również oczami. 😊 Jednak czy na naszą ocenę dania i oferty restauracji mają wpływ jedynie walory wzrokowe i smakowe? Wygląda na to, że nie. Trendy ostatnich lat wskazują na to, że równie istotne znaczenie mają nasze wyobrażenia o świecie, o tym co jemy i o sobie samych. Tak jak w koszulce ulubionej marki czujemy się lepiej i chętnie płacimy za nią dwa razy tyle ile jest warta, a w dodatku gotowi jesteśmy bronić swojej decyzji zakupowej do upadłego, tłumacząc, że jakość i krój naszej koszulki są niepowtarzalne. Tak samo postępujemy, jak się okazuje, w kwestiach gastronomicznych. Świadczy o tym choćby zawrotna kariera… dodatku skrobiowego, który z taniego zapychacza stanowiącego źródło kalorii, stał się podstawą diety wielu osób skoncentrowanych na zdrowym żywieniu, a restauracje serwujące te dodatki w najrozmaitszych odsłonach zaczęły pojawiać się jak grzyby po deszczu i stały się wręcz elementem stylu życia. Publikacje takie jak „Qmam kaszę” czy „Jaglany detoks”, a także praktycznie każda książka dotycząca zdrowej diety propagująca produkty pełnoziarniste przyczyniły się istotnie do tej popularności. Efekt – dodatek skrobiowy stał się marką samą w sobie i symbolem statusu społecznego, a przede wszystkim publicznym sygnałem: „Nie wiem jak Wy, ale ja wiem co jem”. Czy to na pewno takie proste? Niekoniecznie. I tu zaczyna się magia marketingu. Aby dodatek skrobiowy z taniego zapychacza stał się gwiazdą stołu konieczne jest opisanie go w menu w sposób gwieździe należny. Podkreślenie jego wyjątkowości, smaku, walorów prozdrowotnych i celebryckiego charakteru. A na koniec warto go w kuchni też w ten sposób potraktować. Wyjątkowo i z uwagą. Po co? To co pięknie opisane i nietypowo podane zaskoczy i zachwyci, będzie bardziej smakowało. Zostawimy pozytywne wrażenia. Zachwycimy jednocześnie obniżając food cost. Warto przemyśleć.